Nocny (właściwie wieczorny: ~17:00-18:00) patrol po parku i Wałach Jaworzyńskich. Liczydło twierdzi, że V max = 31,8. Nawet nie wiem, gdzie :P
===
A tak poza jazdą, choć też na temat: na niedawno odkrytym (nudy i Google czynią cuda ;-) ) forum zdążyłem przeczytać 54 z 94 stron w temacie o makrokeszach. Nie wiem, czy ruszać więcej, bo w końcu dojdę do wniosku, że wstyd wyjeżdżać swoim wehikułem na miasto (i za miasto). O tym, jakie ścierwo dobijam zdążyłem się już przekonać w praktyce (szczególnie po zjeździe z Kapelli), ale teraz dochodzę do dość optymistycznych wniosków - gdybym zdecydował się na jakże "bajeranckiego" fulla z amorami stojącego jakieś 2 metry dalej, być może sam podzieliłbym tam los powyginanej i powgniatanej wtedy jak cholera stanowiącej część mojego makro tylnej TX-30. Tyle pocieszenia w nowym roku, żem świadom, o jakie draństwo wzbogaciłem się pod koniec lipca (choć z tego co widzę i tak wytrzymałe, może dlatego, że sztywne i stalowe...), serdecznie tego żałuję i obiecuję poprawę. 10% środków na nówkę już leży na koncie, a do czerwca-lipca zamierzam uzbierać pozostałe 90 ;-) A później? Czerpać radość z prawdziwego r o w e r u - może to będzie Unibike Evolution, może któryś Hexagon, może coś zupełnie innego (znajomi ironizują, żeby zbudować coś samemu na ramie Kross Morph :P Choć, z drugiej strony, poczytałem trochę opinii o tej ramie i może warto to rozważyć ?) Czasu do namysłu bynajmniej mam jeszcze trochę.
W ostatni - według prognoz - ładny dzień 2007 roku wyjechałem na rundkę po mieście. Z domu na PKP Piekary trasą "szkolną", stamtąd przez Kopernik i Zakaczawie na Piątnicę i do ciepłowni, powrót do domu Leszczyńską (gdzie udało mi się powtórzyć rekord prędkości z Gozdowa - 56,5 km/h) i długa runda po chyba wszystkich alejkach Parku Miejskiego.
A więc zamykam stary sezon przekroczeniem planu o 250 km. Plan do przekroczenia na 2008 r. - w przygotowaniu.
PS. Wszystkim odwiedzającym mój bikelog życzę szczęśliwego nowego roku !
Wyjechałem z domu o 13:00 z zamiarem wypadu na godzinkę-dwie na mały rekonesans północnej części Lasku Złotoryjskiego (od strony schroniska i torów na Złotoryję). Okolice dawnej bazy sowieckiej są, nie powiem, dość ciekawe - będę tam chyba jeździć częściej, chociaż bije się z myślami, czy warto się pchać z "makrokeszem" w ulubione miejsce treningowe legnickich bikerów zrzeszonych w klubach ;-) Po niezłej rozgrzewce w lasku zachciało mi się okrążyć Legnicę przez Bobrów, Pątnówek, Rzesztotary, Dobrzejów, leśną drogę, którą jechałem po raz pierwszy, Pątnów Legnicki, Kunice, Ziemnice, następną "dziewiczą" szutrówkę, Koskowice i Bartoszów. I na tym by się skończyło, gdyby nie wzięło mnie na wyścigi z cyklu "kto pierwszy do pętli na Piekarach" z kolegą prowadzącym empekowskiego Neoplana na "3". Swoimi skrótami przez park i Bielany przy prawie stałej prędkości 23 km/h na Śląską dotarłem 4 minuty przed autobusem, a że miałem jeszcze siły, po 10 minutowej przerwie przez lotnisko dogoniłem autobus w kursie powrotnym do pętli na strefie ekonomicznej - tym razem poczekałem sobie prawie 10 minut (autobus rozkładowo jedzie tam 30). Po kolejnej przerwie w sposób niezbyt zgodny z regulaminem przewozów MPK (dzięki uprzejmości znajomego i dniu wolnym od pracy w zakładach na Jaworzyńskiej :P) teleportowałem się wraz z wehikułem z LSSE do przystanku przed Rondem Bitwy Legnickiej i stamtąd już o zmroku przez Nowodworską i park dojechałem do domu ok. 16:30. Uff... ;-)
V max = 42,1 km/h podczas zjazdu z jednej z licznych górek w lasku.
kol(ej)arz ;-))
2007 - powrót na rower po 15 latach przerwy.
2008 - pierwszy wyścig, dołączenie do MTB Votum Team Wrocław
2009 - 7 Bike Maratonów na koncie, maraton w Lubinie, no i ukończona na 11 miejscu etapówka :)
2010 - sezon przerwała nieoczekiwana zmiana sytuacji życiowej i dość absorbująca praca. Koniec ścigania
2011 - mała stabilizacja i powrót na rower, pierwszy wyścig po przerwie
2012 - rok "turystyczny", na początku oczekiwana zmiana miejsca pracy, na końcu - równie oczekiwane przeniesienie służbowe i przeprowadzka do Kłodzka :)
2013 - "zadomowienie" w Kotlinie Kłodzkiej, parę ciekawych wycieczek
2014 - rok praktycznie bez roweru
2015 - powrót już chyba na dobre do Wrocławia, kolejny powrót na rower!
Bikestats towarzyszy mnie od pierwszej "współczesnej" jazdy 22.07.2007.
pole rażenia: http://zaliczgmine.pl/users/view/1102