Pod wieczór z Damianem szlakiem inwestycji miejskich. Najpierw przez Piłsudskiego na Piekary (konkretniej Sudecką), stamtąd pod VI LO, dalej parkiem do centrum w rejon galerii. Na koniec przez Chojnowską na obwodnicę i powrót do domu przez Złotoryjską.
Chwilka na Piekary i znów park. Trzeci dzień prób podjechania na sam szczyt "łysej góry" od strony głównej alei. Wkurza mnie, że poradziłem sobie z terenowym podjazdem na Rosochę, a nie mogę się wspiąć na głupi sztuczny pagórek ;p
Po 17 wybrałem się przez park, Lasek Złotoryjski i obwodnicę do zajezdni. Wróciłem tą samą trasą i półtorej godziny spędziłem na dość szybkim kręceniu po parku. Trzeba się nacieszyć swoimi najbliższymi okolicami przed wyjazdem ;-)
Z Legnicy wyjechałem o 13:15. Mimo starań sam, bo nikomu ze znajomych nie chciało się zapuszczać w rejony Jeleniej Góry. Żeby nie tracić czasu na krążenie po doskonale znanych terenach do Złotoryi i dalej Jerzmanic-Zdroju i Pielgrzymki pognałem drogą wojewódzką 364. Na głównym skrzyżowaniu skręciłem w lewo, zaś za wsią w prawo na Twardocice, gdzie zatrzymałem się pierwszy raz celem zrobienia zdjęcia dość ciekawej ruiny kościoła. Dalej, z widokami na Ostrzycę Proboszczowicką jechałem przez Dłużec do Soboty, gdzie zaczęły się problemy. Zgubiłem zakręt na szlaku ER-6, przez co dojechałem do Dębowego Gaju, przecinając Park Krajobrazowy "Dolina Bobru", jak i samą rzekę. Gdy po drodze na przejeździe kolejowym spotkałem szynobus do Legnicy, zorientowałem się, że zmierzam w stronę Lwówka Śl., podczas gdy miałem kierować się na Wleń! Zawróciłem. Kojarząc na sprawdzanej w domu mapie gruntową drogę wzdłuż Bobru, którą mógłbym dotrzeć do Wlenia i dalej do Pilchowic - docelowego miejsca wycieczki - postanowiłem naprawić błąd i skręcić właśnie na nią. Pech jednak chciał, że po 500 metrach zemścił się na mnie nie tylko brak mapy, ale i lekceważenie zabierania ze sobą pompki i dętki/łatek. Rozpieszczony bezawaryjnością nowego Krossa nawet nie zauważyłem, kiedy po uderzeniu w coś ostrego z tylnego koła błyskawicznie zeszło powietrze. Ech... Pozostało tylko dzwonić po kumpla, z którym ostatecznie zabrałem się autem z Twardocic, dokąd doszedłem w niecałą godzinę, po drodze mijając między innymi takie mućki ;-) Zadanie domowe na nowy rok szkolny (choć do nauki wracam w październiku) - wymienić dętkę, sprawić sobie torbę podsiodłową i wozić rozkuwacz, zapasową dętkę i łyżki...
Najpierw pod zajezdnię zobaczyć z kumplami nowy poniemiecki nabytek MPK. Nawet nieźle się prezentuje. Dalej zaś z Damianem trochę kręcenia po lasku i po 30 minutach wyjazd przez park na os. Kopernika, Piekary i lotnisko. Na lotnisku każdy w swoją stronę - ja przez Nowodworską, Babin, Kozice, Winnicę, Krajów, Sichówek i Sichów na górkę w Stanisławowie. Powrót przez Krajów, Krotoszyce, Wilczyce i DW364.
Legnica - Kościelec - Warmątowice - Bielowice - Słup - Chroślice - Bogaczów (podjazd na szczyt ok. 450m n.p.m. przed zjazd do wsi Pomocne i zawrotka) - Męcinka - Piotrowice - Stary Jawor - Przybyłowice - Warmątowice - Kościelec - Legnica
kol(ej)arz ;-))
2007 - powrót na rower po 15 latach przerwy.
2008 - pierwszy wyścig, dołączenie do MTB Votum Team Wrocław
2009 - 7 Bike Maratonów na koncie, maraton w Lubinie, no i ukończona na 11 miejscu etapówka :)
2010 - sezon przerwała nieoczekiwana zmiana sytuacji życiowej i dość absorbująca praca. Koniec ścigania
2011 - mała stabilizacja i powrót na rower, pierwszy wyścig po przerwie
2012 - rok "turystyczny", na początku oczekiwana zmiana miejsca pracy, na końcu - równie oczekiwane przeniesienie służbowe i przeprowadzka do Kłodzka :)
2013 - "zadomowienie" w Kotlinie Kłodzkiej, parę ciekawych wycieczek
2014 - rok praktycznie bez roweru
2015 - powrót już chyba na dobre do Wrocławia, kolejny powrót na rower!
Bikestats towarzyszy mnie od pierwszej "współczesnej" jazdy 22.07.2007.
pole rażenia: http://zaliczgmine.pl/users/view/1102